o przeczytanych książkach fantastycznych, historycznych i innych, czasami krótko o filmach
Blog > Komentarze do wpisu
Jedenaście kroków

Cykl „Kroki w nieznane”, wydawany w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku pod redakcją Lecha Jęczmyka, w 2005 roku doczekał się reaktywacji za sprawą Solaris. Od tej daty, co roku ukazuje się kolejny almanach, więc łatwo policzyć, że w skład wznowionej serii wchodzi już siedem książek. Tom szósty (2010) zawiera jedenaście opowiadań zagranicznych autorów, wśród których przeważają znani Amerykanie i Brytyjczycy; w tym towarzystwie znalazła się też jedna Rosjanka oraz Kanadyjczyk. Pierwsza myśl, nasuwająca się po przeczytaniu? Antologia to propozycja bardzo solidna, imponująca – tak jak „Rakietowe szlaki” – sporą rozpiętością tematyczną tekstów; właściwie jedynym wspólnym dla nich mianownikiem jest to, że wszystkie mieszczą się w szerokich ramach literatury fantastycznej. Watts, Stross, McDonald, MacLeod, Chiang – nazwiska mówią same za siebie, ale co takiego z twórczości współczesnych gwiazd fantastyki trafiło do zbioru?

Peter Watts bierze na warsztat wyśmienity horror Carpentera, by całą historię pokazać z zupełnie innej, niespodziewanej perspektywy. Narratorem w „Rzeczach” jest bowiem… obca forma życia, z którą w filmie odcięci od świata ludzie zaciekle walczyli. Jak Obcy postrzega siebie, nasz gatunek i planetę? Kieruje się jakimiś motywami, czy to tylko drapieżnik doskonały? Czy jesteśmy traktowani jako oponenci w bezwzględnym starciu ras? Moim zdaniem – wbrew temu, co napisano w notce o autorze – nieznajomość filmu przeszkodzi w odbiorze tego opowiadania.

W „Betonowej dżungli” Charles Stross przenosi nas do Londynu, na pole działania utajnionej organizacji rządowej. Duchy, zombie, zaklęcia nie są dla jej agentów niczym nadzwyczajnym. Jeden z tajniaków, rozwiązując poważną sprawę, dowiaduje się, że ktoś przeniósł gorgonie spojrzenie (badane kiedyś naukowo, również przez nazistów) na… miejskie i przemysłowe kamery. Tropy prowadzą ostatecznie do odkrycia spisku na szczycie samej organizacji. Autor „Accelerando” wymieszał opowieść szpiegowską z elementami horroru, ale zrobił to z mocno przymrużonym okiem. Trudno powiedzieć, czy zamiarem Strossa było wskazanie potencjalnego zagrożenia wolności obywatelskiej ze strony wszechobecnego monitoringu. Tak czy inaczej, „Betonowa dżungla”, mimo iż wyróżniona Hugo, na tle kilku innych tekstów prezentuje się dość przeciętnie.

Uhonorowana w ten sam sposób „Mrożona panna młoda” Willa McIntosha robi dużo lepsze wrażenie. Przetworzony motyw śpiącej królewny służy opowiedzeniu o śmierci, rozpaczy, miłości i chęci życia. Pomysł uzupełniający to „autostopowicze” – w przyszłości istnieje możliwość przechowywania osobowości zmarłych bliskich we własnej głowie. Opowiadanie zdecydowanie bardziej poważne i głębsze od poprzedniego.

Takie jest także „Eros, filia, agape”, stanowiące zaprzeczenie teorii, jakoby fantastyka z definicji uciekała od problemów zwykłej egzystencji. Po śmierci ojca główna bohaterka – Adriana kupuje męskoosobowego robota Luciana (składanego na zamówienie z indywidualnie dobieranych części) i decyduje się na adopcję dziewczynki. Robot uczy się świata jak mały człowiek, by z czasem stać się wręcz idealnym rodzicem. Ślub Adriany z robotem – budzący zniesmaczenie u jej sióstr – oznacza nadanie mu wolnej woli. Pewnego dnia Lucian odchodzi, co jest tak samo bolesne, jak każde opuszczenie rodziny przez ojca. Rachel Swirsky pisze o kształtowaniu osobowości, poszukiwaniu własnego „ja”, smutku i poczuciu straty, a także o psychicznym urazie z dzieciństwa. Życiowe i stonowane – przeciwieństwo literatury z pędzącą akcją.

„Boże napędy” Johna Scalziego to coś z zupełnie innej beczki – space opera, w którym to podgatunku autor się specjalizuje. Kosmiczne statki napędzają spętani i kontrolowani przez kapłanów bogowie (mniej lub bardziej spolegliwi), pokonani kiedyś przez Pana, ponoć miłościwego i kochającego swój lud. Wiara ludzi w sposób bezpośredni przekłada się na siłę wyznawanych bóstw, przy czym czysta, nowa wiara ma moc największą. „Boże napędy” mają niezły klimat, a zastanawiająca treść gwarantuje pewną swobodę interpretacji.

Ted Kosmatka – autor polskiego pochodzenia – stworzył historię o wcieleniach zmarłego geniusza, który za życia zbliżył się do epokowego odkrycia. Ponieważ osiągnął tylko połowiczny sukces, postanowiono kontynuować naukowe dzieło przy pomocy jego sklonowanych kopii. Niestety, kolejni chłopcy prędzej czy później albo odbierają sobie życie, albo popadają w chorobę psychiczną. „Boża maszyneria” to historia o cienkiej granicy pomiędzy geniuszem a szaleństwem, o nieustannie płynącej rzece genów. Najsilniejszy akcent pada tutaj na niespodziewane, przejmujące zakończenie.

Ian McDonald zabiera czytelnika do rzeczywistości wykreowanej w powieści „Rzeka bogów”. Znowu Indie przyszłości, a więc stare bóstwa, potężne SI, genetycznie zaprogramowani Bramini (narrator jest jednym z nich), przedstawiciele trzeciej płci i skrzyżowanie tradycji z rwącym do przodu postępem. Tyle tylko, że w „Wisznu w Kocim Cyrku” pisarz poszedł kilka kroków dalej. Krótko mówiąc: kogo nie oczarowywała powieść (wiem, że są tacy), tego nie porwie i to opowiadanie. Jak dla mnie – jeden z mocniejszych punktów zbioru.

Wizją dla samej wizji wydaje się być „Me-gi-do” Julii Zonis. Demonom (upadłym aniołom), chcącym wrócić do nieba najwyraźniej przeszkadza ziemia, a jeszcze bardziej – człowiek. Wybucha więc wojna – wbrew pozorom to nie Armagedon – w której biorą udział także dzieci. Tekst Rosjanki nie jest zły, ale jakoś  specjalnie nie zapisuje się w pamięci.

Smutny, realistyczny temat podejmuje w „Warunkowanej miłości” Felicity Shoulders. Dzieci optymalizowane genetycznie rodzą się niejednokrotnie z poważnymi wadami. Doktor Steller z Centrum Hospitalizacji Skaz Genetycznych zajmuje się takimi właśnie pacjentami. Nowy podopieczny, chłopiec imieniem Daniel, sprawia wrażenie całkiem zdrowego, lecz na widok osoby dorosłej każdorazowo dochodzi do wykasowania jego pamięci krótkotrwałej. Pani doktor, kierując się mniejszym złem, decyduje się na bardzo radykalny krok… Po „Warunkowanej miłości” widać, że sporo ciekawego da się jeszcze napisać o konsekwencjach grzebania w DNA.

Gdzieś na styku fantastyki z głównym nurtem lokuje się opowiadanie Iana MacLeoda pod tytułem „Feralna sztuka”. Wyobraźcie sobie brytyjskie lotniska, bazy i bary w czasie II wojny światowej. Nawet najlepsi piloci nigdy nie są pewni swojego powrotu z misji. Wielu wierzy w przesądy, a już na pewno nikt nie chce spotykać się z pewną przynoszącą pecha kobietą. Wyjątek stanowi osławiony szczęśliwiec, który nawet z najgorszych sytuacji wychodzi cało. Dlaczego zawsze, jak kot, spada na cztery łapy? „Feralna sztuka” ujmuje klimatem i sposobem prowadzenia narracji. Ponieważ nie czytałem wcześniej nic MacLeoda teraz czuję, że to niewybaczalny błąd!

Na koniec perełka w postaci „Cyklu życia oprogramowania” Teda Chianga. Mistrz krótkiej formy krok po kroku ukazuje rozwój zaawansowanych aplikacji, aż do poziomu bliskiego lub nawet odpowiadającego sztucznej inteligencji. W przeciwieństwie do inny pisarzy sf, Chiang powstawanie elektronicznej świadomości uzależnia od zdobywania doświadczenia, głównie za sprawą kontaktów z ludźmi i innymi inteligencjami, a więc relacji interpersonalnych. Tytuł – niezwykle adekwatny, rozwinięcie niby prostego pomysłu – znakomite. To po prostu trzeba przeczytać!

Nie wszystkie teksty antologii spełniają wysokie wymagania (co specjalnie nie dziwi), ale nawet najsłabsze nie schodzą poniżej poziomu średniego i czymś się bronią. Co najważniejsze: „Kroki w nieznane 2010” unaoczniają, jak wiele rzeczy kryje się pod pojęciem fantastyka; najlepsi pisarze potrafią wykorzystać ją w charakterze wspaniałego nośnika ważkich treści. Gdybym zapomniał o leciwości utworów z „Rakietowych szlaków 1” i brał pod uwagę jedynie czytelniczą satysfakcję, to omawiany almanach oceniłbym minimalnie wyżej. W skali ocen szkolnych „Krokom” wystawiam mocną piątkę.
________________________________________________

TYTUŁ: Kroki w nieznane. Almanach fantastyki 2010.

WYDAWNICTWO: Solaris

MOJA OCENA: 5/6

poniedziałek, 26 marca 2012, jareckr
Tagi: antologia

Polecane wpisy




Spis moli